sobota, 8 października 2011

Wczoraj nie miałam już sił rozpisywać się na temat "co u mnie".. ;3 Chciałam nieco nadrobić z przepisami.. wyrzuty sumienia że was tak zostawiłam mnie zżerały. Przepraszam, że nie pisałam, ale byłam w rozsypce.
Dostałam dużo życzliwych wiadomości, a to bardzo podnosi na duchu.. Nie odzywałam się, ale od czasu do czasu przeglądałam wasze fbl, czytałam bilanse, śledziłam jak wam idzie ... i zazdrościłam. Przez ostatnie dni nie mogłam zmotywować się do odchudzania. Jest mi za siebie wstyd, bardzo przytyłam, ale myśl, że zaraz zbiorę się w sobie i to zrzucę trzyma mnie w pionie. Gdybym nie przyczepiła się do suszonych owoców i daktyli to ostatnie dni byłyby całkiem niezłe, jednak 0,5 kg daktyli i inne rzeczy do tego to przegięcie po całości. Pół kilo daktyli to jakieś 1500 kalorii. Nie odmawiałam sobie słodyczy, jednak potem chodziłam z obolałym gardłem, bólem mięśni, zawrotami głowy, niemożnością ruszaniem gałkami ocznymi.
Nieciekawie, prawda? Ale z tym już definitywny koniec, kończę z tym, zaczynam z tym, z czym zaczynałam kilka miesięcy temu. Wszystko od nowa, jakby wcześniejszy okres nie istniał.
W czwartek mam wizytę w szpitalu, spotkam się z lekarzem po czym ustalą mi termin dostania się na oddział. Nie wiem ile tam zostanę, jednak jeżeli będzie to nawet pół roku, trudno. Pójdę.
Chyba że znajdę prace.. wiecie jak ciężko teraz dostać? Porozsyłałam CV ale niestety NIC. Tragedia.
Gdy myślę o maturze, czuję się jakbym spadała w czarną przepaść. Boje się, że nie zdam, albo zdam z marnym wynikiem.. Teraz w szkole muszę nadrabiać, bardzo bardzo dużo nadrabiać. Materiał jak z jednego semestru w tamtym roku.. Matematyka-nie umiem nic! Będę chodzić z Ewcią na korepetycje i postaram się systematycznie uczyć jednak powątpiewam w swoje umiejętności.
Potrzebuję stabilizacji. Ułożę sobie plan dnia, co do godziny. Kontrola i jeszcze raz kontrola. u mnie jest podstawą wszystkiego.. zarówno problemów (jej brak) jak i pozytywnych aspektów dnia codziennego.
Dzisiaj zjadłam 140g kaszy manny i dwa grube plastry szynki z kurcząt .. i nie zjem nic więcej. (chyba że kupię dynię, jednak to warzywo tak więc kalorie nie wliczę do bilansu). ZAWALONE O.O ZNOWU......
Nie chcę obiecywać, że przepisy będą pojawiać się systematycznie, jednak mogę zapewnić was, że dołożę wszelkich starań by zmotywować się do pisania tutaj znaczne częściej niż robiłam to dotychczas.
Jesteście ciekawe co będę zdawać na maturze? Zdeklarowałam się do napisania podstawy z matematyki i polskiego oraz z rozszerzenia z angielskiego. Temat ustnej z polaka związany z Samotnością.. :)
Po ukończeniu szkoły nie wybieram się na żadne studia tak więc żaden inny przedmiot na maturze nie jest mi potrzeby. Na kurs językowy potrzeby jest mi tylko papierek że ukończyłam liceum. o!

2 komentarze:

Olcia pisze...

to trzymam kciuki z tym szpitalem :)
i ja tez bardoz lubie kontrola, bez tego nie da sie odchudzac :)
a ty i tak jestes szupla wiec mozesz czasem sobie zjesc tego taktyla, nikt nie karze zjadac półkilo na raz w jeden dzien. poza tym pewnie ten daktyl lepszy niz ten chemiczny slodzik.
czemu nie idziesz na studia? jakie masz plany? jedziesz do chlopaka tam?
a z praca, jest problem wysylam juz od roku cv wszedzie i nic :( a jak niby chca to czuje sie ze oceniaja mnie po wygladzie - grubas, i zatrudniaja chude, porazka. nie liczy sie wyksztalcenie tylko dupa.
3maj sie!!! nie smutaj bedzie wszystko okiej :)

Anonimowy pisze...

hej :) fajny ten twoj blog czytam od jakiegos czas. zycze zdrowia :)
a mam pytanie - masz jakis fajny przepis na omlet na słodko bez mąki? i najlepiej jakies dobre nadzienie ;)
a te nalesniki super :) ale ja nie chce mąki jesc i co mam zrobic?
Patrycja