piątek, 4 marca 2011

od rzeczy .


Dopadła mnie ogłupiająca myśl samodestrukcji. Nie mogę sama za siebie.. Widzieliście moją poprzednią notkę? tą, którą zdążyłam już skasować?
Czuję się na prawdę fatalnie. Jeżeli jutro wróci osoba której potrzebuję, mój nastrój wzniesie się ku błogiej rozkoszy. tak jak nadmieniłam... Teraz potrzeba mi ciepła ramion i poczucia bezpieczeństwa. Nie opowiadałam wam mojego snu, prawda? - ciepłe ramiona, słodki, znajomy zapach, delikatna, gładka skóra.
Ciepło bijące od niego. dźwięk bicia jego serca. 
Wówczas, w tym śnie, wokół nas coś się działo, było mnóstwo ludzi, czułam się zagubiona, odczuwałam kłębiący się w moim umyśle niepokój, czułam się pusta, moje myśli rozbiegały się bez możności skupienia się choć przez chwilę na jakimś, konkretnym punkcie. Czułam falę gorąca przechodząca przez moje ciało. Zlodowaciałe dłonie, stan agonalny, przed którym nie miałam się gdzie ukryć..
On szybko chwycił moją głowę i przyciągnął ją do swojej klatki piersiowej. Wszystko ustąpiło. Znalazłam się we własnym Edenie. Krzyki wokół nas ucichły, widziałam tylko jego szyje, przyglądałam się gładkiej skórze ramion, czułam tak znajome ciepło... Jego dotyk był jak lekarstwo, głaskał mnie po ramieniu, odbierając tym samym wszelakie problemy zanieczyszczające mój umysł. Słowami nigdy nie byłabym w stanie wciągnąć was w ten sen. Zjawisko niewytłumaczalne.. Szczególnie, że było to po dniu wielkich kłótni, zmartwień i bólu serca. Przyszedł do mnie w śnie i odbudował mi psychikę. Brzmi to dość niedorzecznie.. A raczej, moglibyście uznać, że gadam kompletnie od rzeczy, prawda?
-Jednak musicie mi to wybaczyć, nie mam komu tego powiedzieć. Mam.. ale może nie chcę. Piszcząc tutaj, mam wrażenie, że piszę sama do siebie. Niby nic, a czuję się trochę lepiej. 
♥ Odwiedź mnie proszę w śnie, i zabierz wszystkie zmartwienia. 


.... Uwielbiam gdy całujesz mnie po szyi ...


Na zdjęciu mój aniołek.. Najcudowniejszy dowód istnienia siły boskiej na ziemi. 
jest nieskazitelnym dobrem.
 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Właśnie się obudziłam!... Czytając to co napisałam powyżej, wczoraj.. um, rzeczywiście mój umysł musiał być zaśmiecony, jeżeli powypisywałam takie rzeczy. Teraz jest nieco lepiej. Wstałam, zdenerwowałam się że mój brat wypił mi całe mleko i nie mam do kawy, posprzątałam całe mieszkanie. Złapałam kota z dworu, którego dokarmiam..  Jego jedna noga jest bardzo spuchnięta.. co najmniej 2 razy większa od tej zdrowej.
Pani ze stowarzyszenia pomocy kotom, przyjechała, by zabrać go na prześwietlenie etc. Mam nadzieję, że będzie z nim wszystko w porządku.
Chciałabym dzisiaj pójść do Coffee Heaven (o.o) albo do Starbucks na wielki deser kawowy.
Tak wiem, jestem na diecie.. ale zakładając, że nie zjadłabym niczego więcej prócz owego deseru.. zmieściłabym się w limicie kalorii. - Obecnie nie mam z kim się wybrać.
Jest ktoś chętny żeby ze mną na kawę pójść? ..... Gdyby Ewa nie wyjechała na cały weekend na drugi koniec Polski, nie miałabym takiego problemu (;
Teraz piję 4 kawę, a jest dopiero 12:51! Przypuszczam, że jeszcze kolejne 4 przede mną.
W poniedziałek rozpoczynam zmagania z wyrobieniem książeczki sanepidowskiej. Wspominałam wam, że chcę zmienić pracę? Chciałabym być kelnerką. A do tego potrzeba mi książeczki. mhm.. Jutro muszę również napisać CV.
Przeglądałam nasze zdjęcia z Turcji.. strasznie tęsknie za tym czasem. Brakuje mi słońca, plaży, i ludzi w pośród których nie dostrzegę polskich akcentów.. aż ciepło na sercu mi się robi.. =)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
PS Powiadam wam, jeżeli dzisiaj nie wróci, zniszczy jakiekolwiek szanse. (o.o)

7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

jestem z Gdańska, mam sporo czasu, chęć na kawę, a w dodatku kocham Twojego bloga :)

emily pisze...

hmm.. miło mi to słyszeć! Jeżeli chcesz, to chętnie się spotkam! : )

Kate pisze...

też bym poszła bo Starbucks ale z tego co wiem to go ni ma w Gda jeszcze .; D świetny blog . ; D

K. pisze...

Dużo słyszałam o Starbucks, a Coffee heaven to dosłownie niebo. <; / jesteś drobniutka i głupiutka. Kilka kalorii w tą czy w tą Cię nie zbawi przy takiej figurze. Trzymam kciuki. + trzymam kciuki również za to, by ukochany powrócił we śnie. Wiem, jakie to frustrujące, kiedy odległość i miłość laczą się w jedno i dochodzi do tego tęsknota. Trzymaj się :*

Anonimowy pisze...

pewnie, że chcę :) mogłabyś podać swój numer gadu w komentarzu?

emily pisze...

niestety nie mam gadu gadu ;.
Mogę jedynie podać msn : emillieDS@hotmail.com

effie pisze...

let's go tomorrow ;*